Dzisiaj wchodzi w życie nowelizacja ustawy Prawo Budowlane, która wprowadza niemałą rewolucję w dotychczasowych uregulowaniach prawnobudowlanych. Nowelizacja reklamowana jest pod hasłem uproszczenia i przyspieszenia procesu inwestycyjno-budowlanego oraz zwiększenia stabilności decyzji podejmowanych w tym procesie. Liczne publikacje prasowe wyliczają wśród zmian nowelizacyjnych nowy podział projektu budowlanego, katalog przypadków, kiedy pozwolenie na budowę nie jest wymagane, uproszczenie postępowania legalizacyjnego samowoli budowlanych, zmiany w procedurze postępowania i kontroli przez organy nadzoru budowlanego oraz wysokości nakładanych kar w przypadku nielegalnego użytkowania obiektu budowlanego, czy też wprowadzenie 5-letniego okresu, po upływie którego nie można unieważnić decyzji o pozwoleniu na budowę czy pozwolenia na użytkowanie. Z pewnością wiele z nowych uregulowań jest zmianą w dobrym kierunku, jednak chciałabym zwrócić uwagę na kilka niejasności w tekście tej nowelizacji, które zdążyłam na ten moment wychwycić, a które mogą mieć swoje skutki w postaci problemów interpretacyjnych nowych przepisów.


Moim zdaniem, pierwszym problemem, który nasuwa się na myśl, są przepisy przejściowe, które zostały w nowelizacji uregulowane bardzo skrótowo. Wiemy, że co do zasady przepisy obowiązujące dotychczas stosuje się do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy nowelizującej, a dodatkowo mamy kilka zasad dotyczących konkretnych uregulowań. Nikt nie zająknął się jednak na temat tego, które decyzje o pozwoleniu na budowę oraz pozwolenia na użytkowanie zostają objęte wyłączeniem możliwości stwierdzenia ich nieważności. Ta zmiana jest jedną z najbardziej wyczekiwanych, natomiast mało kto zastanawia się, w jakim zakresie decyzje już istniejące w obrocie będą na mocy tych przepisów „bezpieczne”. Zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów wydaje się jasne, że nie będzie można stwierdzić nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę oraz pozwolenia na użytkowanie, jeżeli upłynęło 5 lat, od dnia doręczenia lub ogłoszenia pozwolenia na budowę oraz 5 lat od dnia, w którym decyzja o pozwoleniu na użytkowanie stała się ostateczna, w stosunku do decyzji wydanych po dacie wejścia w życie przepisów nowelizujących. Problem natomiast pojawia się w odniesieniu do decyzji, które zostały wydane przed 19 września. Proszę zwrócić uwagę na to, że ustawa nowelizująca nie zawiera żadnego przepisu, który wprost wprowadzałby abolicję dla istniejących decyzji, nie wynika to też bezpośrednio z przepisów przejściowych, co oznacza, że należałoby przyjąć ostrożnościowe podejście do tej kwestii i spodziewać się, że praktyka stosowania nowych przepisów przez sądy i organy administracji publicznej może pójść w tym kierunku, że zakaz stwierdzania nieważności decyzji dotyczyć będzie jedynie decyzji wydanych po 19 września.


Drugie moje przemyślenie dotyczy przepisu wprowadzającego brak wymogu uzyskania pozwolenia na budowę czy też zgłoszenia budowy bankomatów, biletomatów, wpłatomatów, automatów sprzedających, automatów przechowujących przesyłki lub automatów służących do wykonywania innego rodzaju usług o wysokości do 3 m włącznie. Z pozoru niegroźna regulacja upraszczająca postawienie wymienionych obiektów z pominięciem wielu formalności może szybko okazać się groźna dla zagospodarowania przestrzeni publicznej i naszych widoków za oknem. Obiekty, które zostały wyłączone spod obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę lub zgłoszenia to obiekty, z których powszechnie korzystamy i stają się z każdym dniem coraz bardziej popularne wśród ich użytkowników. Pozwalają na szybkie skorzystanie z usług, które wcześniej wymagały więcej czasu i zaangażowania osób świadczących te usługi. Dzisiaj, dzięki aplikacjom mobilnym, możemy jeszcze szybciej i łatwiej korzystać z bankomatów, biletomatów czy paczkomatów, a od 19 września będzie jeszcze łatwiej, bo możemy się spodziewać, że tych obiektów będzie powstawać coraz więcej. Z jednej strony to ułatwienie dla użytkowników, bo nie muszą daleko szukać takiego automatu, żeby z niego skorzystać, z drugiej strony może się okazać, że te automaty będą powstawać jak grzyby po deszczu szpecąc otoczenie (proszę zwrócić uwagę, że przepis wprowadza organicznie wysokości takich obiektów do 3 m wysokości, nie ma zaś mowy o ich długości, a już teraz spotykamy np. bardzo długie paczkomaty). Nasuwa mi się tu na myśl porównanie do „Lex Szyszko” z 2016 roku, kiedy po wprowadzeniu przepisów liberalizujących wycinkę drzew zaczęły one w szybkim tempie znikać z polskich ogródków, co spotkało się z dużym sprzeciwem i krytyką tej regulacji. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że w momencie, gdyby wszelkie automaty zaczęły się na potęgę pojawiać w mieście pod oknami naszych mieszkań to uciążliwość i hałas z tym związane mogłyby się spotkać z równie głośnym sprzeciwem. Druga kwestia związana z tym przepisem to brak uregulowania statusu automatów postawionych przed 19 września bez wymaganego pozwolenia lub zgłoszenia. Znowu nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie praktyka w tym zakresie, bo przepisy nie legalizują wprost budowy takich obiektów. Na ich korzyść z pewnością przemawia obecna liberalna regulacja, jednak zobaczymy w jakim stopniu ten argument będą przyjmować sądy i organy administracji publicznej podczas stosowania nowych przepisów, a także jak przyjmą się pozostałe przepisy nowelizacji…