Często spotykam się z pytaniem, czym różni się zadatek od zaliczki. Te dwa terminy są zresztą często mylone i niesłusznie używane zamiennie. Przede wszystkim zaliczkę od zadatku różni to, że pojęcie zaliczki nie zostało nigdzie uregulowane i nie stanowi formy zabezpieczenia umowy, jest to jedynie część kwoty wpłacana na poczet przyszłego świadczenia, która w razie niespełnienia świadczenia ulega zwrotowi. Rola zadatku i ewentualny jego zwrot zostały natomiast wprost określone w przepisach.

Zarówno zadatek jak i zaliczka są zwyczajowo wręczane lub wpłacane przelewem na rachunek bankowy drugiej strony przy zawarciu umowy, np. umowy sprzedaży, umowy o świadczenie usług, a jeśli umowa dojdzie do skutku, to wpłaconą kwotę zalicza się na poczet ceny/ wynagrodzenia z tytułu umowy. Różnice zaczynają się w sytuacji, gdy wzajemne świadczenia stron wynikające z zawartej umowy nie zostają spełnione lub zostają spełnione w sposób odmienny niż ten, na który strony się umówiły. Tak jak zostało wskazane już wyżej, zaliczka ulega zwrotowi jeśli świadczenie nie zostało spełnione. Natomiast w przypadku wpłacenia zadatku wygląda to tak, że jeśli np. zawarliśmy z kimś umowę sprzedaży samochodu i ten ktoś wpłacił nam zadatek w wysokości 5 tysięcy złotych, to w przypadku, gdy nasz kontrahent zrezygnuje z zakupu samochodu lub w inny sposób uchybi swoim obowiązkom z umowy, mamy prawo odstąpić od umowy i zostawić sobie te wpłacone 5 tysięcy złotych. Jeśli natomiast sytuacja byłaby odwrotna, czyli np. zawarliśmy umowę sprzedaży samochodu i otrzymaliśmy zadatek w wysokości 5 tysięcy złotych, ale umowa nie dochodzi do skutku z naszej winy, to druga strona umowy ma prawo od umowy odstąpić i nie tylko żądać od nas zwrotu kwoty zadatku, ale także jego dwukrotności, czyli będziemy zobowiązani zapłacić naszemu kontrahentowi 10 tysięcy złotych, jednym słowem - nie tylko nie sprzedamy samochodu, ale też stracimy 5 tysięcy złotych. Zadatku nie zwraca się jednak ani nie żąda sumy dwukrotnie wyższej, jeśli umowa została rozwiązana przez stronę albo nie doszła do skutku z winy obu stron albo też żadna ze stron nie ponosi za to winy.

W okresie pandemii, z powodu lockdownu, wiele osób musiało odwołać zaplanowane wcześniej imprezy okolicznościowe, wesela, komunie, chrzty i inne rodzinne imprezy. W większości imprezy te miały się odbyć w wynajętych salach w restauracjach, z którymi zostały podpisane umowy na wynajem sali określonego dnia w celu zorganizowania imprezy. Najczęściej przy zawarciu tego typu umów wpłaca się zadatek (rzadziej zaliczkę). Jak już zostało opisane wyżej, w przypadku wpłacenia zadatku, finansową stratę ponosi ta strona umowy, z czyjej powodu doszło do niewykonania umowy. Co jednak w sytuacji, gdy musimy odwołać imprezę z powodu lockdownu, a więc co prawda to my odwołujemy rezerwację sali (albo też właściciel restauracji), ale nie z naszej winy, lecz z powodu od nas kompletnie niezależnego spowodowanego sytuacją epidemiczną i obowiązującymi w danym czasie regulacjami prawnymi. Jednocześnie, jesteśmy w tej sytuacji, że to my wpłaciliśmy już jakieś pieniądze i jeśli druga strona nie zwróci nam ich dobrowolnie to musielibyśmy się o nie starać w sądzie, a tego woli uniknąć chyba każdy, tym bardziej, że przy rezerwacji sali ten zadatek nie jest na tyle wysoki, żeby chcieć zwrócić się z naszym sporem do sądu, no ale to jest sprawa względna…

Jeśli wpłaciliśmy już zaliczkę na poczet przyszłej ceny za usługę np. za wynajęcie restauracji, domu weselnego, czy fotografa lub zespołu, to jeśli usługa nie będzie mogła być zrealizowana z powodu lockdownu, zaliczka będzie podlegała zwrotowi. Należy mieć jednak na uwadze, że podmiot świadczący usługi będzie mógł żądać zwrotu udokumentowanych nakładów, które zdążył już poczynić w związku z umową.

Jeśli przy zawarciu umowy wpłaciliśmy zadatek to co do zasady wydaje się, że sytuacja jest prosta, ponieważ żadna ze stron nie ponowi winy za to, że impreza nie może się odbyć w wyznaczonym dniu, a nadto nikt nie mógł przewidzieć tej sytuacji przy zawieraniu umowy (w szczególności jeśli impreza była planowana przed lub na początku pandemii, kiedy nikt nie wiedział, że będzie trwała tak długo). Zatem, umowa powinna zostać rozwiązana a zadatek powinien zostać zwrócony. Życie jednak bywa przewrotne i rzadko kiedy mamy do czynienia z takimi modelowymi sytuacjami. W praktyce, gdybyśmy zwrócili się np. do restauratora, czy właściciela domu weselnego o rozwiązanie umowy i zwrot zadatku, podejrzewam, że natknęlibyśmy się na opór z ich strony, a nawet odmowę zwrotu zadatku. Opór byłby tym większy im większy byłby zadatek, co z pewnością jest dużym problemem w przypadku większych imprez, a szczególnie wesel. Co wtedy? Niestety, jeśli polubowne rozmowy z drugą stroną nie przyniosą żadnych skutków, być może, na przykład z uwagi na wysokość zadatku, zdecydujemy się wstąpić na drogę sądową z naszymi roszczeniami. Niemniej jednak zawsze będę zdania, że w pierwszej kolejności warto spróbować dojść do porozumienia z drugą stroną. W tego typu sprawach możemy na przykład porozumieć się co do przełożenia terminu imprezy.